Tym razem chcieliśmy bardziej dopracować utwory i dać im czas dojrzeć – Monsieur Premiere [WYWIAD]

Monsieur Premiere to alternatywny, wrocławski zespół, którego muzykę można opisać jako alternatywnego rocka z domieszką psychodelii lat 70. Ich muzyka to gratka dla fanów starych, żywych instrumentów oraz vintage’owych brzmień okraszonych delikatną produkcją muzyczną. Zespół w obecnym składzie to Tom J, Konrad Karolczyk, Piotr Grzegorowski i Mateusz Rup. Właśnie ukazał się ich album „Długie noce, krótkie dni“. O swoich początkach, najnowszym wydawnictwie, inspiracjach i marzeniach opowiadają sami Artyści.

M MAG: Od czego zaczęła się wasza muzyczna podróż i jakie ważniejsze przystanki na niej zaliczyliście?

Konrad: Nasza przygoda zaczęła się od projektu Ranch Sessions, gdzie spotkaliśmy się, by niezobowiązująco powstał „Talizman“. Korzystając z dobrej chemii na sesji, postanowiliśmy spotkać się raz jeszcze na 4 dni nagrań i tak powstała EP. Kamieniami milowymi naszej działalności będą przede wszystkim wydawnictwa, które do tej pory popełniliśmy oraz trasa z zespołem Hai oraz Cinemon.

M MAG: A co jeszcze do zaliczenia na mapie marzeń Monsieur Premiere?

Mateusz: Pierwsze co przychodzi do głowy to większa ilość koncertów, może jakiś festiwal. Czujemy, że ten materiał bardzo dobrze sprawdza się na żywo i chcielibyśmy móc zaprezentować go szerszej publiczności.

M MAG: Właśnie ukazał się wasz album „Długie noce, krótkie dni“. Jak długo trwały prace nad materiałem?

Tom: W zasadzie zaraz po zakończeniu nagrań nad pierwszym EP zaczęły się zradzać pomysły na następne numery. Całość pracy trwała trochę ponad dwa lata – każdy z nas ma jeszcze dużo innych muzycznych projektów, które realizowaliśmy po drodze.

Konrad: Poprzednie wydawnictwo powstało w kilka dni, postawiliśmy na organiczność i ekspresję. Tym razem chcieliśmy bardziej dopracować utwory i dać im czas dojrzeć – muzycznie, produkcyjnie, tekstowo.

M MAG: Jak wygląda wasza twórcza hierarchia? Co powstaje pierwsze – teksty, melodie, a może zalążki aranżacji?

Piotr: Chyba nie ma żadnej reguły. Niektóre numery wyszły ze wspólnego jamowania, inne zrodziły się z pracy stricte produkcyjnej gdy ktoś przyniósł jakiś motyw lub riff. Każdy z nas jest również obeznany z produkcją, więc zdarza się tak, że ktoś przyniesie na spotkanie już gotowy numer. Za sferę poetycką odpowiada tu tylko jeden umysł – Tom J jest autorem wszystkich tekstów na płytach 

M MAG: Do współpracy nad materiałem zaprosiliście Radka Baranowskiego. Opowiedzcie o tej kooperacji.

Konrad: Znamy się z Radkiem już od kilku lat, mieliśmy przyjemność pracować ze sobą w różnych okolicznościach. Przy powstawaniu Długich Nocy dzieliliśmy pracownie, więc bardzo często widywaliśmy się w trakcie pracy, gdzie chętnie dogrywał nam smaczki na gitarze czy syntezatorze. Korzystaliśmy także z jego „usług” w przypadku nagrań setkowych na płytę przeprowadzonych w SMN oraz przy koncertach, gdzie w przypadku dużej ilości partii każda para rąk jest na wagę złota

M MAG: W kredytach utworów jesteście wpisani wszyscy jak jeden mąż. A jak to wygląda w praktyce, ktoś za coś odpowiada bardziej, ktoś mniej? 

Mateusz: Chyba mamy dosyć lewicowe poglądy w tym temacie. Oczywiście zdarza się tak, że jakiś numer powstał w dużej mierze w głowie jednej osoby, ale funkcjonujemy jako zespół i tak też podpisujemy się pod naszym materiałem. Wszyscy mamy za sobą doświadczenie produkcyjne więc każdy ma pomysły dotyczące przeróżnych elementów utworu. Burza mózgów bywa u nas intensywna, ale staramy się nie skakać sobie do gardeł. Przy nagrywaniu zazwyczaj dowodzi Konrad lub Piotrek, w zależności u kogo nagrywamy. Przy miksowaniu również któryś z nich „kręci gałkami“ ale każdy z nas szepcze coś do ucha.

M MAG: Wyzbyć się pragnień, czy zawsze chcieć więcej?

Piotr: To jest chyba jedno z tych pytań, na które nie ma odpowiedzi. Odwieczna walka między światłem a cieniem, nocą a dniem. Może trzeba wyzbyć się wiary w skrajność, czy słuszność jednej drogi i po prostu zaakceptować fakt, że naszym celem jest po prostu zrównoważenie tych dwóch splątanych ze sobą sił.

M MAG: Kto późno chodzi spać, ten…?

Konrad: Zapewne siedzi przy komputerze, miksuje materiał, pisze nowe piosenki albo robi klipy. Fajnie czasem pójść spać zaraz po dobranocce, ale podobno w nocy muzy szepczą do ucha, więc szkoda byłoby tego faktu nie wykorzystać.

M MAG: Co inspiruje Monsieur Premiere?

Tom: Każdy z nas ma pewnie dużo swoich osobistych fetyszy muzycznych. Jeśli chodzi o artystów, których można usłyszeć w domu kogokolwiek z nas przytoczę takich artystów jak Jack White, Nick Cave, Balthazar, Royal Blood czy Queens of The Stone Age.

M MAG: Jawią się na horyzoncie koncerty promujące wydawnictwo?

Tom: Pracujemy nad tym. Po trasie promującej wydawnictwo okazało się, że całkiem dobrze wychodzi nam granie tego materiału na żywo i chyba szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Powoli ogarniamy różne opcje na sezon letni, lecz póki co jest za wcześnie, żeby podawać jakieś szczegóły.

M MAG: W takim razie trzymam kciuki, za zespołowe marzenia i do usłyszenia na szlaku. Dzięki za rozmowę!

Monsieur Premiere: Również dziękujemy! 🙂

Rozmowę przeprowadziła Beata Ejzenhart – redaktor naczelna M MAG

KUP ALBUM

M MAG POLECA

POSŁUCHAJ W STREAMINGU

SOCIAL MEDIA

Facebook: https://www.facebook.com/monsieurpremiere 

Instagram: https://www.instagram.com/monsieurpremiere 

Spotify:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s