Sztuka/muzyka, to największe ludzkie osiągnięcie, odróżniające nas od zwierząt – Marcin Szczurski [WYWIAD]

Marcin Szczurski – wokalista, autor tekstów i kompozytor. Jego single powstają z najlepszymi w polskiej branży, każdy utwór prezentuje inne oblicze i porusza odmienny problem życia codziennego i funkcjonowania w społeczeństwie. Za chwytliwymi, popowymi utworami kryje się zaskakująco głębokie przesłanie, które może być podstawą do niejednej społecznej dyskusji. Artysta na co dzień zajmuje się analizą danych, muzykoterapią, jest wykładowcą akademickim, kształci się na psychoterapeutę, był dziennikarzem muzycznym, czy sporo podróżował – jednym słowem wiele w życiu robił, ale to muzyką chciałby zajmować się na co dzień. Ta płyta jest próbą spełnienia tego marzenia.  29 października premierę miał jego debiutancki album „W poszukiwaniu siebie”. O kulisach jego powstawania, współpracy z topowymi twórcami w branży, ciemnych stronach biznesu muzycznego, inspiracjach i aspiracjach opowiada w rozmowie z M MAG sam Artysta.

M MAG: Od kiedy wiedziałeś, że muzyka jest drogą numer jeden spośród wszystkich, którymi przyszło Ci kroczyć?

Marcin Szczurski: Tak naprawdę od samego dzieciństwa, gdy miałem 12 lat zacząłem oglądać kanały muzyczne, a potem śledzić listy przebojów, stacje radiowe, analizować struktury utworów, potem samemu śpiewać, grać na keyboardzie, pisać. Miałem taki mały zeszycik z różnymi listami przebojów. Zapisywałem sobie je z RMF, list polskich, globalnych. Marzyłem, by pewnego dnia się samemu na nich znaleźć, ale jak widzę, jak tak naprawdę wygląda rynek muzyczny od środka, trochę już tracę siły i przestaję w to wierzyć…

Choć minęło od tego czasu 17 lat, nadal bardzo chcę robić muzykę na co dzień. I mimo ogromnych kosztów zdrowotnych, finansowych, pracy, czasu nadal może trochę masochistycznie chcę to robić. Po prostu pozwala mi to mieć kontakt z samym sobą, skonfrontować się z moimi emocjami, być w zgodzie z samym sobą i być bliżej mojego prawdziwego ja. Gdy śpiewam, gdy powstają pierwsze zarysy piosenek, gdy jeżdżę w różne miejsca, by koncertować – wtedy czuję się naprawdę szczęśliwy, mam kontakt z moją żywotnością i pomaga mi to w pokonywaniu moich problemów emocjonalnych, a także pomaga mi to wyrazić siebie i opowiedzieć o problemie, który mnie w danym momencie porusza, trapi…

Strasznie się męczę nie tworząc muzyki na co dzień, a samemu ciężko jest pracować, ponieważ jest to proces bardzo długi, skomplikowany, wielo-osobowy.  Lubię liczby i trochę analizuję…. tak sobie podsumowałem to na muzykę w życiu wydałem ponad 100 tysięcy,  miałem ponad 1000 odrzutów od różnych stacji radiowych, wytwórni itd., pracowałem nad nią z ponad 100 osobami przez 17 lat – producentami, muzykami, songwriterami, nauczycielami, mentorami, ludźmi od teledysków, promocji…

Robienie muzyki utrzymuje mnie przy życiu, a z drugiej strony problemy w jej promowaniu sprawiają, że czasem odechciewa się żyć… taka sprzeczność – słodko – gorzka rzeczywistość. Bez tzw. majorsa ciężko jest się przebić…

M MAG: Liczby i determinacja robią wrażenie. Co inspiruje Marcina Szczurskiego?

Marcin Szczurski: Tworzenie nowych piosenek przeze mnie, wspólnie z kimś, najlepiej z kimś ogarniętym w swoim fachu, tak jak osoby, z którymi pracowałem nad moją debiutancką płytą. Najbardziej inspirujące są początki, kiedy powstają utwory, kiedy czujesz, że coś działa. Ta magia, którą czuje się na samym początku. To trochę tak, jak gdy słucha się utworów z radia np. po raz pierwszy i się od nich uzależnia i zapętla i słucha do momentu, aż się nie znudzi. Tak właśnie robienie własnych piosenek działa.

Inspiruje mnie sztuka – przede wszystkim muzyka, inne popowe piosenki, czyli takie jakie sam chcę robić. Inspirują mnie dobre filmy, malowanie, obrazy, podróże, bieganie, medytacje odkrywanie świata, bycie w ruchu, natura, przypadkowe rozmowy o życiu, emocjach, tym, co naprawdę siedzi w ludziach, sami ludzie…

Inspirują mnie emocje. Te złe i te dobre, historie prawdziwe, realne, o tym, jak zmieniają się ludzie, o tym jak zmienia się ich życie. Wzrusza mnie walka o swoje marzenia, pasje. Wzruszają mnie dobrzy ludzie, ich piękne intencje, wysiłek wkładany w bycie dobrym i walka z różnymi problemami. Inspiruje mnie to, jak świat jest skonstruowany – bywa niesprawiedliwy, niefajny, dlatego trzeba z tymi mrocznymi elementami walczyć.

M MAG: Masz wkład twórczy w każdy utwór na swojej płycie ale do współpracy zaprosiłeś też wielu  znakomitych twórców — Michał Kush i Mimi Wydrzyńska („Taksówka”), Michał Wasilewski („Zmrok”), Dominic Buczkowski-Wojaszek i Patryk Kumór („Popiół i kurz”), Przemek Puk i Wojciech Byrski („Prawdziwy Facet”), sedguy i Patrycja Kosiarkiewicz („Chodź, chodź”), Michał Szczerbiec i Marcin Szumny („Nad rzeką”), Greg Helden („Feelin’ away”), Jan Smoczyński („Nie szukaj”), czy Agnieszka Lach („Przeczucie”, „Bez ciebie”, „Piękniejszy świat”). Opowiedz o tych współpracach. Jak wyglądały takie wspólne procesy twórcze?

Marcin Szczurski: To chyba najczęściej zadawane pytanie podczas wywiadów z dziennikarzami muzycznymi (śmiech). To długie procesy, pełne pracy, negocjacji, wkładu finansowego. Niektórzy czasem zgadzają się pracować za tantiemy, wtedy jest mi łatwiej i robię takie ufff (śmiech). Współpraca, jak każda relacja międzyludzka rozpoczyna się moim przedstawieniem, bo zazwyczaj nikt z tych producentów nie wie, nie wiedział – kim jestem… im więcej mam lepiej zrobionych utworów, im więcej znanych nazwisk producentów na mojej liście tworzonych utworów, tym chętniej zgadzają się na współpracę. Myślę, że też to co mogło przekonać niektórych to moja historia, miłość do muzyki, walka z chorobą, determinacja do stawania się lepszym muzykiem, ale wiadomo też kwestie finansowe.  No i może trochę głos i umiejętność pisania piosenek (śmiech). Tak zakładam. Choć muzykę na żywo wykonuje się wspólnie, to wiele z tych współprac odbywało się online – z Michałem Kushem np. nigdy nie spotkałem się osobiście, dużo pisaliśmy i było to dla mnie bardzo budujące i inspirujące doświadczenie. Zdradził wiele ciekawych sekretów z branży, co może przerażać lub nie, ale no taki jest ten przemysł muzyczny, showbiznes. Proces twórczy zaczynał się chyba standardowo, tj. albo tego, że przychodzę ze skrawkiem utworu, który mam (praca z Gregiem Heldenem, Janem Smoczyńskim, Agnieszką Lach, Rafał Szumny, Marcin Szwajcer, Wojtek Kania (albo zaczynamy jammować  (praca z Michałem Szczerbcem, Patrykiem Kumorem, Dominikiem Buczkowskim – Wojtaszkiem) albo wspólnie piszę z kimś tekst, muzykę (praca z Mimi Wydrzyńską) mam zajawkę muzyczną i rzeźbimy dalej (praca z Michałem Kushem, Patrycja Kosiarkiewcz, sedguy). Potem jak jest tekst, podkład muzyczny, melodia nagrywamy kolejne instrumenty, głos, robimy poprawki etc.

M MAG: Na albumie poza jedenastoma kompozycjami „głównymi” znajduje się również remix utworu „Popiół i kurz”, alternatywna wersja singla „Taksówka”, i aż dwie wersje utworu „Nie szukaj mnie”. Nie mogłeś się zdecydować? (śmiech)

Marcin Szczurski: Powstały różne wersje utworów.  Poza tym w muzyce, procesów zależnych od oceny ludzkiej nie ma jednej jasnej drogi. Każdy ma swoją ocenę. Wielu moich znajomych, odbiorców było podzielonych co do wersji utworów. Zazwyczaj było 50/50, stąd różne wersje. Każda ze stron miała swoje argumenty, więc postanowiłem umieścić różne wersje.

M MAG: Wierzysz, że muzyka leczy. Wyjaśnij proszę na czym polega muzykoterapia.

Marcin Szczurski: Mnie uleczyła z takich myśli, czy stanów, w których chciałem, by mnie nie było. Różne miałem diagnozy, różne leki, różne terapie. Często to nie pomagało. Sztuka pomagała dotrzeć do głębszych emocji, wypłakać, wykrzyczeć, docenić coś. Może dlatego, że się na niej wychowałem. To była moja ucieczka, mój świat. Ale wiem, że nie jestem jedyny. W ogóle sztuka, w tym muzyka to największe ludzkie osiągnięcie, coś co odróżnia nas od zwierząt. Pozwala na poziomie podświadomym dotrzeć do tych emocji, które czynią nas ludźmi, bądź są nieprzepracowane. Muzykoterapia to metoda leczenia emocji, psychiki przez muzykę. Może przybierać różne formy, jak to terapia. Raz można pisać piosenkę, raz puścić sobie taką, która reprezentuje emocje, do których chcemy dotrzeć. Można tez grać na instrumencie, by wygrać to co się czuje do kogoś. Można wytańczyć uczucia, można opowiadać historie, można wyśpiewywać imiona, tworzyć grupę terapeutyczną, można odgrywać scenki ze swojego życia. To forma dosyć plastyczna, która ma na celu leczyć. Po prostu. Jestem zdania jak Tokarczuk, że sama psychologia, czy psychoterapia nie daje rady, trzeba wsparcia sztuki. U niej jest to literatura, u mnie muzyka.

M MAG: Czujesz potrzebę uwrażliwiania słuchaczy na problemy innych?

Marcin Szczurski: Zdecydowanie. Brakuje dziś piosenek o czymś. Brakuje czasu na drugiego człowieka, na emocje. Media wolą piosenki przyjemne bez głębszego przesłania, bo tak jest łatwiej. Muzyka stała się trochę używką dziś. Niestety. Wolę trochę muzykę dawnych lat albo muzyków pokroju Adele, Eda Sheerana, czy Podsiadło – śpiewają o czymś. I chciałbym, by takiej muzyki było coraz więcej. Nie tylko dlatego, że sam taką tworzę (śmiech).

M MAG: Jaki powinien być prawdziwy facet?

Marcin Szczurski: Wrażliwy, empatyczny, umieć słuchać, wyrażać swoje emocje, ale też trochę być pewnym siebie, ale nie narcystycznie ….

M MAG: Najtrudniejszym marzeniem do realizacji jest znalezienie miłości?

Marcin Szczurski: Kiedyś chyba tak. Dziś jestem w związku i kocham, choć wiadomo to uczucie. Ma swoje cienie i blaski. Aktualnie trudnym od wielu lat marzeniem jest swoboda twórcza i moment, w którym to, co inwestuje w muzykę będzie przynosić plony w postaci koncertów, numerów granych w radio. Robię pop, dobry pop musi stać się popularny, bo bez tego albo oznacza, że robi się słabą muzykę albo to nie pop albo ma się złą promocję albo jakiś komponent muzyczny nie działa. Nie ma historii, wokal jest zły, melodia nie catchy etc.  Ale słyszę, że to, co robię się podoba, więc walczę o to, bym mógł to robić na co dzień. Wolę wierzyć, że to co robię jest dobre, ale opinie słuchaczy to potwierdzają. A chcę, żeby to miało poziom, wiem, że to jest bardzo drogie, więc chciałbym na tym wreszcie zarabiać, by móc tworzyć dalej. Sporo na to wydałem i jak mówiłem, jest to frustrujące często, że działa to tak wolno itd. Jak mówiłem – bez majorsów trudniej.

M MAG: Rozważasz oddanie się w ręce majorsów?

Marcin Szczurski: Zabiegałem o to wiele lat, próbowałem z każdą piosenka, było to moim marzeniem, ale mimo kolejnego wielkiego producenta, kolejnej fajnej piosenki dostawałem odpowiedni negatywne lub brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Niektórzy ludzie z branży mówili, że mam dobry głos i muszę pracować nad piosenkami, inni, że piosenki dobre a głos słaby. Każdemu podobała się też inna piosenka. Próbowałem znaleźć pattern na to, ale im bardziej próbowałem, tym bardziej dostawałem mindfucku. Ludziom te piosenki się podobały, wytwórniom nie. Doprowadziło mnie to do ruiny psychicznej, z której musiałem się długo odbudowywać. Co będzie dalej? Cholera wie.

M MAG: Za szybko mija życie?

Marcin Szczurski: Życie czasem mija za szybko, czasem za wolno. Każdy ma swój punkt widzenia w zależności od momentu, w którym się znajduje. Ja gdy jestem smutny wolę, by czas mijał szybciej. Czasem gdy jestem szczęśliwy, wolę by się zatrzymał. Ale ogółem człowiek żyje dosyć krótko, niektóre momenty za szybko mijają, ale to chyba zależy od tego co się robi i czuje. Generalnie można by sprawić, żeby życie wydłużono, jeśli jest na to plan.

M MAG: Jeśli płynąć, to tylko pod prąd?

Marcin Szczurski: Czasem się nie da. Można utonąć, więc trzeba zorientować się, jak silny jest nurt, czy nie ma jakiegoś dużego kawałka drewna, czy rekina płynącego w naszym kierunku (śmiech). To tak trochę jak mówią ekonomiści: wszystko to mocno zależy. Ale ja jestem zdania, że warto próbować płynąć pod prąd, jeśli wie się po co i dokąd. Ja płynę po marzenia muzyczne, też mam taką osobowość, że nie poddaje się na tym, na czym mi zależy, więc działam.

M MAG: Z ogniem lepiej nie tańczyć?

Marcin Szczurski: Można się poparzyć (śmiech). To znowu zależy. Ja akurat gdy pisałem „Popiół i kurz” nie chciałem tańczyć z ogniem. Myślałem, że ogień i moja kariera muzyczna bardziej wybuchną po wydaniu tego singla. Nie udało się, więc później tańczyłem z ogniem. Ale w tym przekazie idzie o to, by starać się wystrzegać tych problematycznych sytuacji, warto uczuć się na błędach i iść do przodu.

M MAG: Wiara i nadzieja są najlepszym paliwem napędowym do osiągania założonych celów?

Marcin Szczurski: Hmmm. Chyba tak. Trzeba najpierw samemu uwierzyć w siebie, by uwierzył w Ciebie ktokolwiek inny. I to musi być silna wiara, by nie poddać się i dalej walczyć. Czasem się nie udaje, bo nie ma się np. osiągnięć i ma się dużo porażek. Co nie oznacza, że nie można czegoś zmienić, czy nad czymś pracować i być lepszym we własnym fachu. Rynek muzyczny jest dosyć osobliwy. Tu nie ma jasnego kierunku. Komuś spodoba się jedna piosenka, a drugiemu bardzo nie spodoba. Trzeba mieć nadzieje, że to co się robi ma sens. A przede wszystkim nadać ten sens samemu i nie liczyć, ile się na ten sens wydaje.

M MAG: W poszukiwaniu siebie na jakie drogowskazy zwracać uwagę?

Marcin Szczurski: Słuchać swojego serca i robić to, co się kocha. Próbować różnych rzeczy, by odnaleźć te, które sprawią, że z większą przyjemnością wstaje rano i zabiera do ich robienia. Steve Jobs mówił, żeby podążać za swoją intuicją, bo ona zna drogę. Ja zbyt często jej słucham i płacę za to i obrywam po głowie. Ale warto wyłączyć tego krytyka wewnętrznego i zbudować w sobie system wsparcia, by móc przetrwać pierwsze kroki, bo one są znaczące i najtrudniejsze. Warto analizować historie ludzi, którzy już byli tam, gdzie my chcemy dojść. Warto współpracować i nie bać się wydawać na marzenia i ciężkiej pracy. Krytykę stosować do tego, by wyciągać wnioski i się uczyć. A problemy wewnętrzne, własne wątpliwości starać pokonywać np. na drodze rozwoju osobistego.

M MAG: „W poszukiwaniu siebie” zmaterializowane w krążek i dostępne dla wszystkich. Rysuje się na horyzoncie trasa promująca album?

Marcin Szczurski: Staram się zebrać ludzi, którzy mi mam nadzieję w tym pomogą, bo póki co gdy próbowałem sam – było ciężko coś zorganizować co nie byłoby tylko stratą finansową. Stąd pracujemy teraz promocyjnie. Czekamy na ten jeden złoty strzał promocyjny, może jakiegoś hita, może jakieś wydarzenie, może coś się zadzieje. To bardzo by ułatwiło działania artystyczne. I fajnie było by trafić na odpowiednich ludzi plus mieć z nimi dobre relacje i energię, bo na tym się buduje.  

M MAG: Jakie są Twoje muzyczne marzenia? Co chciałbyś osiągnąć? Czego Ci życzyć?

Marcin Szczurski: Chciałbym odpowiednio wypromować te moją twórczość, by miała szanse w ogóle trafić do słuchaczy, a nie zatrzymywała się na decyzji kogoś z branży muzycznej, niestety często subiektywnej. Póki co nie miałem tych szans, by gdzieś szerzej, dłużej zaprezentować moje utwory. A więc by grały to radia. Może życzyłbym sobie, żeby udało się zrobić utwór na Eurowizję. Może żeby udało się zrobić utwór na MGO. Może złotej płyty. Może tego, by te utwory były w sercach ludzi i by były coraz lepsze. Chciałbym na pewno koncertować, bo kocham to. No i żeby była siła na to wszystko i zdrowie i by w tej pogoni nie zwariować. No i by mieć na to kasę i być szczęśliwym 🙂

M MAG: Życzę Ci tego z całego serca! Gratuluję nietuzinkowego debiutu i świetnego wydawnictwa. Dzięki za rozmowę!

Marcin Szczurski: Dzięki bardzo! To były bardzo ciekawe pytania i dobrze przygotowane. Miło mi, że udało się posłuchać tych piosenek.

M MAG: Nie tylko udało ale z pewnością będę do nich wracać – szczególnie do Taksówki 😉 Jeszcze raz dzięki!

Rozmowę przeprowadziła Beata Ejzenhart 

LINK DO ZAKUPU ALBUMU: https://bit.ly/3mRcMBn

LINK DO ZAKUPU ALBUMU Z AUTOGRAFEM: http://www.w-poszukiwaniu-siebie.com/

*

TELEDYSKI/LYRIC VIDEO

Taksówka

Prawdziwy Facet

Popiół i kurz

Zmrok

Feelin’ away

Nad rzeką

SOCIAL MEDIA

Facebook: https://www.facebook.com/MarcinSzczurskiMusic

Instagram: https://www.instagram.com/marcinszczurski/

Youtube: http s://www.youtube.com/channel/UCGn0kMWYGkBV5jCxj2jEqPA

Spotify: https://open.spotify.com/artist/2Xpzr2bznB8kGemBUeyw7y?si=GhsiSdMORQ6tZ2M5Tq-UPw

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s