Nie wszystko musi być wygładzone i posłuszne aby było prawdziwie piękne – Dildo Baggins/Bartosz Marmol [WYWIAD]

16 czerwca ukazał się album „Dla wszystkich dziewczyn nie dla wszystkich chłopców” artysty o równie oryginalnym, co kontrowersyjnym pseudonimie artystycznym. DILDO BAGGINS, bo o nim mowa, to Artysta, który nie ma twarzy, dlatego też nie może jej stracić bez względu na to, co wyśpiewa albo przemilczy w swojej twórczości. O sobie mówi, że jest współczesnym artystą, bo tak został wymyślony i nie może być nikim innym, choć bardzo by chciał. O tym skąd się wziął i czy data jego śmierci jest ostateczna, dlaczego jego płyta jest dla wszystkich dziewczyn nie dla wszystkich chłopców, a także o życiowej filozofii, inspiracjach i planach koncertowych w rozmowie z M MAG opowiada sam Dildo Baggins, tudzież Bartosz „Administratorr” Marmol.

fot. materiały prasowe

M MAG: Zwycięzcą EURO 2020 w 2021 roku jest … Dildo Baggins! (śmiech). A całkiem poważnie, obiecuję, że skupię się na Twojej płycie, zaraz po tym jak przeanalizuję zaserwowane w bio kompendium wiedzy na Twój temat. Wybacz, ale nie mogę przejść obojętnie obok tak fenomenalnej, nazwijmy to „kampanii wizerunkowej”. Wszystko to Twoja, i tylko twoja kreacja?

Dildo Baggins: Mogę w tym przypadku użyć mojej ulubionej odpowiedzi czyli: i tak i nie (Śmiech). Cała koncepcja postaci wykluła się w głowie mojej oraz Luizy Kwiatkowskiej, artystki związanej z warszwską ASP z którą to wielokrotnie współpracowałem przy okładkach płyt np. Adminstratorra i Lesława i Administratorra. To właśnie ona podrzuciła pomysł na papierowe maski w stylu Saula Steinberga, który był bardzo znanym autorem wielu okładek dla czasopisma NewYorker. Bardzo spodobało mi się jego podejście do prezentacji postaci, swoista wyrazistość idąca w parze z prostotą zastosowanych środków. Ta idea przyświecała całej koncepcji Dildo Bagginsa w ujęciu projektu artystycznego. Następnie dodałem niezbędny element dresów w których Baggins czuje się najlepiej i tak powstała postać tajemniczego dresiarza bez twarzy, który potrafi pisać i dzielić się swoja wrażliwością. Z efektów jestem bardzo zadowolony i nawet nie muszę mówić, że utożsamiam się z tą postacią – ja nią jestem.  

M MAG: Twój pseudonim artystyczny „nie powstał z jakiejkolwiek wyższej potrzeby, tylko w myśl idei, że dobry pseudonim musi odnosić się zarówno do seksu jak i bohaterów kultury masowej”. Pełna zgoda! Ale dlaczego właśnie Dildo, i właśnie Baggins a nie na przykład Cock Skywalker? (śmiech)

Dildo Baggins: Na wszystko jest czas i pora. Tak było z Dildo Bagginsem. Nazwę wymówiłem poraz pierwszy dość dawno temu, gdy oglądałem po raz któryś Hobbita. Pierwszą reakcja byś śmiech, rozbawiło mnie to bardzo. Następnie pomyślałem, że to dobra nazwa i zapisałem ją w telefonie. Pisząc teksty do piosenek nieustannie zapisuje rzeczy, które przychodzą mi do głowy aby wykorzystać je w odpowiednim momencie. I tak było również z Dildo Bagginsem, gdyż ta nazwa czekała i wryła się w moja głowę. A gdy już wiedziałem, że mam materiał na nowy projekt to wiedziałem od razu jak go nazwać. Co ciekawe Dildo Baggins kojarzył mi się również z innym znanym pseudonimem, a mianowicie Taco Hemingwayem, choć nie wiem dlaczego (śmiech). Swoją drogą to wiele osób odradzało mi ten pseudonim, lecz dzięki Bogu przy tym projekcie niezbyt słuchałem się innych, jak i sam nie zastanawiałem się zbyt długo. Dlatego wszystko wyszło naturalnie i bez niepotrzebnych rozkminek, które często zabijają spontaniczność i dobre pomysły. Nie wszystko musi być wygładzone i posłuszne aby było prawdziwie piękne, a ja uważam, że Dildo Baggins jest na swój sposób piękny i prawdziwy co jest jego siłą.

M MAG: Śpiewasz smutne piosenki, które skierowane są do wszystkich dziewczyn ale nie do wszystkich chłopców. Skąd ta dyskryminacja?

Dildo Baggins: Związana jest ona również z nazwą, gdyż najbardziej urzekła mnie w niej chyba wieloznaczność, którą kocham w tekstach. Dlatego też podobało mi się niegrzeczne nawiązanie tego tytułu do dilda jako takiego (śmiech), ale oddawał on również świetnie charakter muzyki na tej płycie. Jest to tytuł nie nawiązujący do gatunku muzycznego, ale do generalnego wrażenia jaki wypływał z przesłuchania tego materiału. Może nie każdy może się z tym tytułem zgodzić, ale każdy rozumie zamysł i wrażliwość którą reprezentuje.

M MAG: Mówisz, że jeśli chodzi o używane przez Ciebie środki artystyczne, jesteś niewątpliwie minimalistą, ale nie z wyboru, tylko z powodu licznych ograniczeń, które posiadasz”. Co Cię ogranicza?

Dildo Baggins: Didlo Baggins  na przekór całej muzycznej alternatywie twierdzi, że jest artystą w pełni zależnym. I nie chodzi to o jakieś banialuki o zależności lub niezależności artysty, ale o tę najważniejszą zależność, czyli o zależność od siebie samego. To właśnie ona jest dominująca u każdego z nas to ona narzuca największe ograniczenia. Przyznając, że Didlo jest minimalistą z powodu własnych ograniczeń chce on powiedzieć, że zaakceptował on siebie i pokochał zarazem. Jest on pogodzony z aktualnym stanem swoich możliwości, wie że nie może być kimś innym niż jest. Ten minimalizm, który jest wpisany w jego artystyczne DNA staje się dzięki akceptacji jego siłą. Jest to obraz przemiany, która zaszła w mojej świadomości. To pewnego rodzaju katarsis i luksus nie ścigania się w zawodach, tylko czerpania garściami z samego w nich uczestnictwa.

M MAG: Wyznajesz prostą filozofię egzystencjalną: nie tracić czasu na liczne bzdury, dostosowanie się do wszystkiego i zamartwianie na zapas, po prostu żyć od początku do samego końca, bo tylko tyle potrafimy dać sobie i innym. Jak to wygląda w praktyce?

Dildo Baggins: Pamiętam ze studiów pewne przemyślenie, które towarzyszy mi do dziś. Mając pewnego dnia ostatnie dwadzieścia złotych na kilka dni życia, poszedłem do sklepu i zrobiłem bardzo przemyślane zakupy. Byłem zaszokowany, że tak dobrze wydałem te pieniądze. Pomyślałem wtedy, że gdybym każde 20 złotych wydawał tak dobrze jak te ostatnie 2 dychy to byłbym zamożnym człowiekiem (śmiech). I po latach uważam, że gdybyśmy mieli do spędzenia ostatni nasz dzień na tej planecie to roztrwonilibyśmy go tak samo dobrze jak te ostatnie 20 złotych i bylibyśmy wreszcie szczęśliwi. Dlatego też staram się często myśleć o tym hipotetycznym ostatnim dniu, co bym zjadł, co i z kim bym chciał robić. I tego typu rozmyślania kierują mnie na nieustanne ćwiczenie niezamartwiania się. Dlatego też Dildo Baggins od samego początku zna datę swojego końca.

M MAG: Gdybyś dzisiaj mógł przekupić przeznaczenie, za powiedzmy 29,99 srebrników, na jaki deal chciałbyś się umówić?

Dildo Baggins: Lubię takie pytania, bo mogę na nie odpowiedzieć abstrakcyjnie. Bez wątpienia chciałbym nabyć kody warunkowej nieśmiertelności tzn. takiej która może się skończyć na moje życzenie. Wówczas pozwolić mógłbym sobie na życie poza system społecznym i spokojną obserwacje dokąd zaprowadzi nas rozwój naszej cywilizacji.

M MAG: Podoba mi się sposób w jaki, w utworze „Bezglutenowy” podsumowujesz wielkomiejski styl życia na pokaz i jego wybrakowanie. Odważnie, tym bardziej, że znając przeciętnego słuchacza, zostaniesz zapewne posądzony o drwinę ze „zdrowego stylu odżywiania”. Co Ci złego gluten zrobił? (śmiech)

Dildo Baggins: A więc gluten ten (śmiech) nic mi złego nie uczynił. Jest on jednak słowem kluczem oraz wspólnych mianownikiem agregującym styl życia współczesnej wielkomiejskiej klasy średniej. A historia, którą opowiadam w tekście to taki stan umysłu dzisiejszego korporacyjnego everymana. Jeśli chodzi o tę grupę to zasady i wzorce funkcjonowania tej grupy zmieniły się bardzo w ostatnich latach, na naszych oczach powstaje nowa grupa ludzi, którzy wchodzą w dorosłe życie na zupełnie innych zasadach niż jeszcze wcale nie stare jeszcze pokolenie o 10 lat młodsze. Myślę, że ich samotność w tym pokoleniu pomimo pozornej cyfrowej bliskości ulega rocznej inflacji i rośnie nieubłaganie.

M MAG: O swoich tekstach mówisz, że należy je publicznie przemilczeć, a następnie wyśpiewać w samotności, tylko wtedy mogą nabrać jakiegokolwiek sensu… Myślę, że nie jedna osoba wykupiła by od Ciebie kurs pisania tekstów. Emocjonalność, choćby w utworze „Będziemy się razem bać” i jego poetyka to majstersztyk — i mówi Ci to tekściarka.

Dildo Baggins: Mam duży dystans do tego co tworzę, ale również duże wymagania, które z każdą piosenką są wyższe. Ale szczerze wierzę w to motto, które zostało przytoczone bo kryje się zanim coś więcej niż tylko przekora. Chciałem tym zdaniem wskazać pewnego rodzaju sposób na przeżywanie tekstów i poezji w ogóle. Tak rzadko robimy to właściwie, że zaczęło nam się wydawać, że jest to nam niepotrzebne. A trzeba zacząć od skupienia i pozytywnej samotności oraz minimalnej chęci zrozumienia twórcy. I taka wewnętrzna ocena interesuje Dilda, ja nie chcę wiedzieć, czy te teksty są dobre lub złe, ja mam nadzieje, że one Cię w jakiś sposób poruszą, zainspirują jednym słowem zadziałają.

M MAG: Poruszają! Szczególnie kolejny utwór, który lirycznie, muzycznie i emocjonalnie skradł moje serce – „Bądź Co Bądź”. Skąd czerpiesz inspiracje?

Dildo Baggins: Przeszłość i różne ukucia weny w teraźniejszości to dla mnie najważniejsze inspiracje. O ile nad przeszłością nie mogę już zapanować, a raczej ją na nowo interpretować to w przypadku tych ukuć w teraźniejszości to trzeba się je nauczyć szanować i nauczyć zauważać. Jest to nieustanny proces skanowania rzeczywistości pod względem słów, zdań, zdarzeń. Jest to sztuka ich notowania, zapominania i przypominania sobie w odpowiednim momencie. Pod tym względem powiem najbardziej banalną ale jednocześnie najbardziej prawdziwą rzecz, że moją inspiracją jest życie (śmiech).

M MAG: Podaj proszę definicję słowa „Beznadzienny”.

Dildo Baggins: Beznadzienny to po prostu pusty w środku, wybrakowany, rozczarowujący i niepełny. Beznadzienny jest też zwodniczy, bo na zewnątrz wyglądać może idealnie przez co można dać się skusić, a potem oszukać i smucić. No bo zawsze jest jakoś smutno i niesmacznie gdy brakuje nadzienia.

M MAG: Tylko czas ma naprawdę czas?

Dildo Baggins: Pytanie jest głębokie i filozoficzne, ale ten paradoks nie ma raczej prowokować do tego typu dociekań, które skazane będą zresztą na porażkę logiczną, ale jest metaforą tego, że nie mamy czasu i nigdy go nie mieliśmy. Od kiedy powstajemy z niebytu to tracimy czas i jesteśmy pod wieloma względami jego niewolnikami. To co mnie najbardziej przeraża to fakt jak bezmyślnie go tracimy i jak dla wielu osób nie ma to żadnego znaczenia. Żyjemy jakbyśmy byli nieśmiertelni, a na końcu mówimy, że to wszystko było jak jeden długi dzień i wierzę że mamy wówczas rację. Życie to jeden długi dzień.

M MAG: Jest coś czego się wstydzisz?

Dildo Baggins: Najbardziej chyba wstydzę się swoich uczuć, walczę z tym co dzień. Prawdopodobnie to dlatego pewnego rodzaju rekompensatą za te braki są moje teksty, które są nafaszerowane emocjami w celu utrzymania niezbędnej równowagi życiowej (śmiech).

M MAG: Jesteś artystą skończonym, który już w momencie poczęcia poznał dokładną datę… swojej śmierci (ur. 04-11-2020, zm. 14-12-2029). Czy istnieje opcja, że po wykorzystanym (oczywiście w 100%) czasie jaki Ci pozostał, nagle niczym w komedii romantycznej okaże się, że ktoś się pomylił i jednak nie umrzesz? Niby każda śmierć jest ostateczna, ale czy ta aby na pewno?

Dildo Baggins: Nawiązując do moich wcześniejszych słów o głupim traceniu czasu, to jedynym sposobem na najlepsze jego tracenie – bo nie da się go zatrzymać, ani kupić – jest uświadomienie sobie jego skończoności. Najlepszym tego sposobem jest poznanie początku i końca. Didlo Baggins ma ten komfort, ale nie zmienia to faktu, że koniec jest definitywny.

M MAG: Jaki wpływ na twoją twórczość miała pandemia? Przeszkadzała, czy pomagała?

Dildo Baggins: Uważam, że dla Dildo Bagginsa pandemia miała kluczowy element. Bez niej tzn. bez izolacji, która była jej naturalną konsekwencją nie rozmawialibyśmy teraz o Dildo Bagginsie tylko o kolejnej płycie Administratorra lub Administratorra Electro. Tyle, rzeczy musiało zaistnieć w jednym momencie aby Dildo powstał z niebytu, że naprawdę wierzę w to, że Baggins ma sens i cel.

M MAG: „Dla wszystkich dziewczyn nie dla wszystkich chłopców” to dla mnie album kompletny. Słusznie nie powinno się oceniać książki po okładce, a płyty po pseudonimie artystycznym artysty (śmiech). Wszystko tu się zgadza — emocje, klimat, teksty (!) i muzyka – niby „uboga” aranżacyjnie ale niczego bym do niej nie dodała. Moje gratulacje! Nie mam jeszcze własnej radiostacji ale wciągam na playlistę bez zamkniętymi oczami.

Dildo Baggins: Bardzo się cieszę. Bo mam, mówiąc nieskromnie, podobne wrażenie. Ta płyta jest kompletna. Ja zatoczyłem wielkie koło jako twórca, mam wrażenie że wszystko zaczęło się u mnie dawno temu od form bardzo  eklektycznych przez co nieczytelnych. Następnie rozbiłem ten eklektyzm na kilka bardziej jednorodnych projektów Adminsitratorra, Adminsitratorra Electro, Lesław i Administratorr tylko po to aby na nowo połączyć wszystko razem w celu uzyskania kompletności stylu. I tym połączeniem jest właśnie Dildo Baggins.

M MAG: Ile trwał proces twórczy?

Dildo Baggins: Jestem artystą najedzonym, ale w dobrej formie (śmiech). Dlatego piszę bardzo dużo i szybko. Dlatego też materiał był napisany i nagrany w ciągu 6 miesięcy.

M MAG: Czy w związku z luzowaniem obostrzeń jawi się na horyzoncie opcja koncertów promujących wydawnictwo?

Dildo Baggins: Jesteśmy w trakcie knucia trasy koncertowej. Będą to bardzo małe koncerty w bardzo dużych miastach na których ma panować duża intymność – tak to sobie przynajmniej wymyśliłem.

M MAG: Czego Ci życzyć w czasie, który Ci pozostał?

Dildo Baggins: Przede wszystkim wytrwałości i szczęścia z którym trzeba mieć barter, bo inaczej będzie beznadziennie.

M MAG: W takim razie trzymam mocno kciuki. Do szybkiego zobaczenia i usłyszenia na koncertach! Dzięki za rozmowę i nie umieraj 🙂

Dildo Baggins: Dziękuję, a co do nie umierania to staram się bardzo każdego dnia (śmiech)

Rozmowę przeprowadziła Beata Ejzenhart

DILDO BAGGINS

Instagram: https://www.instagram.com/d.baggins_/

Youtube: https://www.youtube.com/channel/UCyhkn-ywcQ0eKxU4qkzZwAQ

Spotify: https://open.spotify.com/artist/2H4nQNNb58OgWPWJTA63gj?si=R-VZnmh_TmCJaECo0p781A&dl_branch=1

LINK DO ZAKUPU ALBUMU:

https://www.sonicrecords.pl/catalogs/view/dla-wszystkich-dziewczyn-nie-dla-wszystkich-chlopcow

DLA WSZYSTKICH DZIEWCZYN NIE DLA WSZYSTKICH CHŁOPCÓW streaming party:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s