życie pisze scenariusze – Julia Maria Dobrowolska [WYWIAD]

Pod koniec ubiegłego roku ukazała się płyta „Posłuchaj” Julii Marii Dobrowolskiej – wokalistki, autorki tekstów, kompozytora , aranżera oraz studentki III roku warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina. O swojej muzycznej drodze, inspiracjach i planach na najbliższą przyszłość w rozmowie z M MAG opowiada sama Artystka.

M MAG: Od czego zaczęła się Twoja „przygoda” z muzyką?

Julia Maria Dobrowolska: Zaczęło się od tego, że bardzo chciałam nauczyć się grać na fortepianie i wstąpić do scholi, która działała przy mojej parafii. Co prawda bardziej wynikało to z chęci śpiewania przez mikrofon niż samego śpiewania, ale to była dobra przynęta. Tam w miarę swojego rozwoju poznawałam kolejnych  muzyków Darka Maćkowiaka, czy Michała Śmigielskiego, którzy chętnie dzielili się ze mną swoim warsztatem wokalnym. W międzyczasie zapisałam się do szkoły muzycznej, gdzie praktykowałam grę na fortepianie. Uczęszczała również na zajęcia wokalne do Aurelii Luśni, Agaty Wrońskiej i w końcu do pani Izabeli Jaszczułt-Kraszewskiej. Dalej wszystko potoczyło się lawinowo. Gdy moi nauczyciele widzieli, że lubię to co robię, że dobrze mi to wychodzi i chcę się rozwijać, nie szczędzili pomocy. Podpowiadali, wysyłali do swoich znajomych, żebym mogła się jeszcze więcej nauczyć. W ten sposób jestem tu, gdzie jestem i bardzo dziękuję tym wszystkim dobrym duszom (nie tylko muzykom, ale i mojej rodzinie, która mnie wspiera), bez których nie zrobiłabym ani jednego kroku.

M MAG: Sama piszesz teksty i komponujesz. Z tworzeniem jest trochę jak z odwiecznym pytaniem: „Co było pierwsze, jajko, czy kura”? 😉 Opowiedz, jak wygląda u Ciebie proces twórczy? Zaczynasz od tekstu, czy melodii?

JMD: Jeżeli piszę utwór wokalno-instrumentalny, zaczynam od tekstu. Może się wcześniej pojawić jakiś zarys harmonii lub formy z jakiej chciałabym w danym utworze skorzystać, ale ciężko jest mi dopasować tekst do melodii. Muzyka jest w tej materii dużo bardziej plastyczna, a może po prostu pewniej się czuję w dźwiękach niż tekście. Następnie dobieram harmonię, charakter, barwę, wiodące instrumenty. Z czasem nabrałam świadomości tego, co i jak piszę, ale pomysły przychodziły już w trakcie pisania, bez robienia wcześniejszych szablonów. I tak nuta do nuty, fraza do frazy i w końcu można było postawić na końcu tę podwójną kreskę taktową.

M MAG: Na Twojej debiutanckiej płycie znalazło się 9 utworów. Który z nich jest Ci najbliższy?

JMD: W pierwszej chwili, chętnie bym odpowiedziała, że wszystkie. Każdy tekst łączy się z moimi przeżyciami, marzeniami, znajomymi. Nawet “List”, do którego nie ja pisałam wiersz, autorem jest mój tata, jest dedykowany mamie, więc nie przechodzę obok niego obojętnie. Jednak, jeśli muszę wybrać ten jeden… Haha, to chyba najtrudniejsze pytanie. “Niewidzialna” po wysłuchaniu nagrania sama się rozpłakałam na tym utworze. Jest dla mnie bardzo osobisty. Ta piosenka niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. W sam tekst wylałam cały swój zawód, zagubienie i ból, a muzyka jeszcze to podkreśliła. Jestem również zadowolona z rozpisanej przeze mnie aranżacji i instrumentacji.

M MAG: Płyta utrzymana jest w nastrojowym, przejmującym, filmowym klimacie a jej treść ociera się między innymi o tematy miłości („Bądź ze mną”), wojny („Przyjaciel”), czy buntu („Nie znasz”). Skąd czerpiesz inspiracje?

JMD: Życie, życie pisze scenariusze. Ja muszę mieć tylko czas, aby zapisywać swoje pomysły, przeżycia i przelewać wiersze na papier, a muzykę na pięciolinię.

M MAG: Na studiach zajmujesz się muzyką poważną i chóralną, czy to gatunek muzyczny najbliższy Twemu sercu?

JMD: Najbliższa mojemu sercu, jak na ten moment, jest muzyka filmowa. Podoba mi się w niej to, że ma motywy przewodnie, a nawet poszczególne postaci mają swoje muzyczne tematy. Odwzorowuje i podkreśla ona charakter filmu, sceny, to właśnie chciałam zawrzeć w swojej twórczości. Podkreślenie historii zawartych w warstwie słownej.
Mimo wszystko lubię słuchać różnej muzyki, nie zamykam się tylko na jeden rodzaj i styl.

M MAG: Jakie są Twoje muzyczne plany na najbliższą przyszłość?

JMD: Po pierwsze chcę skończyć studia, marzą mi się koncerty promujące płytę. Ale to wiadomo wymaga finansów i luzowania obostrzeń, chciałabym pokazać swoją muzykę na żywo. Póki co udało się zorganizować koncert online (jest dostępny na Facebooku). Spełnieniem byłaby druga płyta, ale na razie skupiam się na zdobyciu wiedzy, nowych umiejętności i poszerzaniu horyzontów. W końcu, kto stoi w miejscu zaczyna się cofać. 🙂

M MAG: W takim razie trzymam kciuki i życzę powodzenia! Dzięki za rozmowę.

JMD: Dziękuję!

Rozmowę przeprowadziła Beata Ejzenhart 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s