nigdy nie towarzyszy mi jakakolwiek presja, a tym bardziej ta związANA z oczekiwaniami innych – Bartłomiej Salamon [Wywiad]

Synthpopowy zespół Sexy Suicide powstał w 2014 roku, niejako z popiołów po Neon Romance. Do 2020 roku tworzyli go Bartłomiej „Poldek“ Salamon i Marika Grądkowska. Najnowszy longplay Sexy Suicide ukazał się 21 grudnia 2020 r. We Will Die As One jest trzecim studyjnym krążkiem formacji, po Midnight Stories (2014) i Intruder (2016). O nowym wydawnictwie, inspiracjach, bieżącej sytuacji zespołu i planach na przyszłość w rozmowie z M MAG odpowiada Bartłomiej Salamon.

M MAG: Od ostatniego wydawnictwa Sexy Suicide minęły cztery lata ale w między czasie ukazało się kilka numerów z płyty We Will Die As One. Z końcem 2020 roku rozstaliście się z Mariką. Czy możesz opowiedzieć coś więcej o procesie powstawania płyty i o tym co się u Was przez ten czas działo?

Bartłomiej Salamon: Tak, dużo wcześniej pojawiły się utwory „Dream Revenge“, „Iron City“, „Techno Scar“, „JCVD“ i ostatecznie „Sztuka Latania“. Pierwotnie planowałem zakończenie prac nad  płytą i wydanie jej dużo wcześniej, stąd też spory odstęp między kawałkami zapowiadającymi płytę, a jej premierą. Niestety czynniki takie jak ciąża Mariki oraz pandemia spowodowały obsunięcie wszystkiego w czasie i w rezultacie trwało to 4 lata. Druga sprawa taka, że ja nie jestem tak płodnym twórcą  i nie trzymam w szufladzie kilkudziesięciu nigdy nie wydanych utworów, czekających na premierę. Na chwilę obecną jestem już zmęczony niekończącym się procesem pracy w studio, mixowania materiału i cieszę się, że mam to już za sobą. Mam ochotę zacząć grać koncerty ale niestety ze względu na tę chorą sytuację oraz odejście wokalistki pod koniec roku, nie jest to możliwe.

M MAG: Czy nagrywaniu nowego materiału towarzyszyła presja przebicia sukcesu, jaki osiągnął album Intruder?

Bartłomiej Salamon: To ten album osiagnął jakiś sukces? (Śmiech) Nie słyszałem o tym!

Nie, nigdy nie towarzyszy mi jakakolwiek presja, a tym bardziej ta związana z oczekiwaniami innych. Staram się robić konsekwentnie to, co lata temu sobie ubzdurałem i tym się kieruję. Z resztą ze mną zazwyczaj jest tak, że im usilniej ktoś czegoś ode mnie oczekuje, tym skrajniej odwrotny efekt to przynosi.

M MAG: Zespół począwszy od charakterystycznych brzmień, przez muzyczny klimat, stylizacje  i wizerunek jest mocno zakorzeniony w latach 80-tych XX wieku ale na albumie nie brak też poplątania różnych gatunków i nietypowych brzmień. Opowiesz coś więcej o inspiracjach?

Bartłomiej Salamon: Tak, z racji tego że tym razem chcąc, nie chcąc miałem dużo czasu, który mogłem przeznaczyć na czerpanie inspiracji oraz pracę nad muzyką, wykorzystałem go na czytanie interesujących mnie książek i historii, a przede wszystkim, biorąc pod uwagę moją sentymentalną naturę pozwoliłem sobie, w jeszcze większym stopniu, na przepełnioną nostalgią wycieczkę w głąb moich wspomnień związanych z czasem dzieciństwa i młodości – czyli świata przepełnionego filmami klasy B na VHS, po które chodziliśmy do osiedlowej wypożyczalni Pana Darka w moim bolku, do blaszanego pawilonu ‘Społem’ po  drugiej stronie ulicy, czy otwartego chwile później salonu Video World za naszym osiedlem, który był wtedy luksusem, ale też niestety zabił prywaciarskie, pół legalne klitki. Kiedy okazywało się, że wszystkie nowości zostały już chwilowo przemaglowane, zawsze wieczorem w TV lecieli dwaj ekscentryczni policjanci z wybrzeża Miami. Istotnym punktem na planie tej wycieczki w przeszłość był salon gier przy boisku, ze starymi, sprowadzonymi i zdezelowanymi automatami do gier, z wiecznie migającą diodą przypominającą o wrzuceniu kolejnego żetonu, nie wspominając już o BAJERANCKIM świecie wykonawców muzycznych z zachodu, którzy spoglądali na mnie ze ścian swoimi radosnymi oczami zza piramid kolorowych pustych puszek ustawionych na meblach. Było super! Między innymi to wszystko złożyło się na obraz, którego echa słyszymy włączając płytę. Sądzę że to pozycja idealna dla ludzi urodzonych w latach 70tych i 80tych.

M MAG: Niezaprzeczalnie słychać inspirację filmami klasy B złotej ery ale jako fanka „Stranger Things“, nie mogę nie zapytać – również był inspiracją? Przeszło mi to przez myśl, już po pierwszym spojrzeniu na okładkę albumu o brzmieniach nie wspominając.

Bartłomiej Salamon: Nie, jak już kiedyś wspominałem, to świetny serial, bardzo dobrze odwzorowany pod względem tamtych czasów i z klawą muzyką, sam go lubię –  jednak współczesny. Powiedziałbym że po prostu ja i  bracia Duffer mieliśmy te same źródła inspiracji. Okładka dla przykładu jest inspirowana klasykami Enzo Sciotti’ego, tak samo jak sądzę w przypadku twórców ST.

M MAG: Czytałam, że krążek We Will Die As One nakładem Requiem Records został wydany w wersji CD, Winyl i na … kasecie! Gadżetowy ukłon w stronę fanów, czy może przewidujesz powrót mody na kaseciaki?

Bartłomiej Salamon: Z tego co wiem to nakład kasetowy nie ruszył, z racji właśnie braku zainteresowania. Tak więc nie, nie przewiduję (śmiech). Chociaż strasznie bym chciał! Nie ma co ukrywać, że to tak samo jak w przypadku kaset VHS bardzo klimatyczny format, ale i też bardzo niepraktyczny i nieprzyjazny. Oczywiście kocham, cały mój pokój wypełniony jest starymi syntezatorami i starymi kasetami!

M MAG: Mam wrażenie, że cała płyta na wskroś przesiąknięta jest oniryzmem, opowieściami o czającym się w duszy mroku i o śmierci.

Bartłomiej Salamon: Tak, od zawsze fascynowały mnie mroczne strony ludzkiej natury, tragiczne historie, moi dziwni idole, niebezpieczeństwa związane z miejskim nocnym życiem wśród złudnych neonowych obietnic, jest też w większości utrzymana w wolniejszym tempie, co także może wpływać na taki odbiór. Do tego na pewno również dołożyło się moje zainteresowanie japońską demonologią w ostatnim czasie. Uważam, że każdy z nas posiada stronę, o której niechętnie opowiada, a to czy ujrzy ona światło dzienne często uzależnione jest od stopnia i rodzaju wrażliwości, którą posiadamy.

M MAG: Na albumie znalazł się pierwszy w historii zespołu cover „Sztuka Latania“ Lady Pank. Co było motorem napędowym do nagrania własnej interpretacji akurat tego utworu?

Bartłomiej Salamon:  Nie jestem amatorem coverów, a te które lubię w historii muzyki mogę wyliczyć na palcach jednej dłoni. Zawsze uważałem, że budowanie popularności na bazie czyichś dokonań jest żenujące. „Sztuka Latania“ jest jedną z moich ulubionych polskich piosenek, bardzo lubię wczesny, new wave’owy okres działalności LP, a kawałek opowiada o samobójstwie, co by nie było jest dość mocno związane z twórczością Sexy Suicide. Marika chciała zrobić cover polskiego numeru z 80s , tak więc wziąłem na warsztat ‚Sztukę‘.

M MAG: Pandemia odbiła się już ogromną czkawką w branży muzycznej – niejednemu zespołowi pokrzyżowała szyki wydawnicze i promocyjne. Wielu artystów musiało się przebranżowić i poszukać sobie pewniejszego zajęcia. A jednak zdecydowałeś się na nowe wydawnictwo właśnie teraz. Co skłoniło Cię do tej decyzji?

Bartłomiej Salamon: U mnie to i tak nic nie zmienia, nie żyję z muzyki, którą tworzę i gram,  ponieważ to niemożliwe. Pracuję „na etacie“, tak jak pracowałem zawsze, a moja pasja to muzyka i zespół, również bez zmian. Pandemia pewnie zmieniła życie tym artystom, dla których sztuka była źródłem utrzymania, ja nie mam tyle szczęścia. Dobro w złu?

M MAG: Pandemia pandemią, ale fani pewnie zadają sobie pytanie, czy w planach, bliższych lub dalszych jest trasa koncertowa i w jakim składzie?

Bartłomiej Salamon: Bardzo bym tego chciał,  jednak jak już wiecie po za pandemią czynnikiem, który na chwilę obecną mi to uniemożliwia jest brak odpowiedniej wokalistki, a moje oczekiwania są konkretne i specyficzne. Póki co, komponuję nowe numery, piszę teksty i rozglądam się za kimś odpowiednim.

M MAG: Jakie kryteria będą miały wpływ na wybór? Uchyl rąbka tajemnicy.

Bartłomiej Salamon: Jak wspomniałem wyżej, mam zdefiniowane wymagania. Nie oczekuję perfekcji technicznej i nienagannego warsztatu, większe znaczenie ma dla mnie pasja i zainteresowania muzyczne oscylujące wokół gatunków muzycznych, które mnie interesują i z tego wynikająca autentyczność. Nie ukrywam, że kwestie ideologiczne, światopoglądowe oraz aspekty wizualne pod kątem stylistycznym również mają znaczenie. Ja ma dość punkowe i radykalne podejście do tego tematu, muzyka musi iść w parze z tym jak się wygląda, od zawsze taki byłem i taki umrę.

M MAG: Jakie masz  plany na najbliższą przyszłość?

Bartłomiej Salamon: Jest piątek, tak więc upić się z przyjaciółmi, mam też ochotę obejrzeć Cobrę! 🙂

M MAG: W takim razie życzę powodzenia i do szybkiego usłyszenia na koncertach!

Bartłomiej Salamon: Dzięki, przyda się! Piona!

Rozmowę przeprowadziła Beata Ejzenhart 
This image has an empty alt attribute; its file name is 4ca1481f540de253skladka-full-ekopack-cmyk-_.png
Sexy Suicide WE WILL DIE AS ONE

Linki do albumu Sexy Suicide WE WILL DIE AS ONE:

Sexy Suicide – We Will Die As One [streaming party]

Sexy Suicide – We Will Die As One [bandcamp.com]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s