Nie ma we mnie niepoprawnego optymisty – SZULC [WYWIAD]

SZULC – nowe nazwisko na polskiej scenie muzyki pop-rockowej. Zdobywał muzyczne wykształcenie w klasie wiolonczeli. Zostawił marzenia o byciu klasycznym instrumentalistą w momencie, gdy poczuł, że nie ma wystarczającej swobody artystycznej; że nie wolno mu realizować się tak, jak tego chce i jest kompletnie niezrozumiany przez tzw. autorytety pedagogiczne. Efektem decyzji o zakończeniu szkoły jest rodzinny konflikt i wejście w samodzielne „dorosłe życie”. Po latach (dokładnie 15 grudnia 2021) debiutuje singlem „Siadaj”, który jest zapowiedzią albumu „Skarb”. O powrocie do muzyki, debiutanckim singlu, planach i marzeniach opowiada sam Artysta.

– „Siadaj” wzywa SZULC w swoim debiutanckim singlu. Czy to taka piosenka trochę o nie wychylaniu się ze swojej strefy komfortu?

Szulc: Przede wszystkim jest to piosenka o jednym z kluczowych momentów w moim życiu. Mówię tutaj o sytuacji, w której orientuję się, że pomimo mojego zaangażowania, pracy i wkładania całego siebie we wszystko co robię jestem wykorzystywany. W tamtym momencie życia byłem naiwnym marzycielem i ta moja naiwność była bezwzględnie wykorzystywana przez innych. Ta piosenka to wyjście ze swojej strefy komfortu i głośny krzyk, że nie ma mojej zgody na takie działania. Tym bardziej, że to wszystko było przede mną ukryte w słowach wsparcia i motywowaniu do jeszcze lepszych efektów. Dzisiaj wiem, że „SIADAJ” poruszyło bardzo wiele osób. Bo okazuje się, że wykorzystywanie w ten sposób ludzi jest częstą praktyką. Zaskoczyło mnie to, ile osób do mnie napisało z podziękowaniami i swoimi historiami.   

– Debiutujesz a właściwie to wracasz do muzyki – na swoich warunkach. Co to są za warunki?

Szulc: Postanowiłem, że nigdy więcej w życiu nie chce być od kogoś uzależniony. Chcę czerpać radość z dźwięków, ze śpiewania, z tworzenia i z pracy. No i najważniejsze: chcę czuć się w stu procentach odpowiedzialny za swoje decyzje.

– Z jakim nastawieniem wchodzisz do świata muzyki na nowo? Zdroworozsądkowym, czy jako niepoprawny optymista?

Szulc: Nie ma we mnie niepoprawnego optymisty. Przez 10 lat pracy nauczyłem się, że pozytywne nastawienie oczywiście pomaga, ale najważniejsze to znać poczucie własnej wartości. Wszystko jedno co robisz. Zawsze dawaj z siebie sto procent. Nie liczę na cuda. Wiem, że efekty, które przychodzą są wynikiem ciężkiej pracy, wytrwałości i braku kompromisów. Przez długi czas znajdywałem mnóstwo powodów, przez które nie mogłem osiągnąć zakładanych celów. Usprawiedliwiałem się. Działo się tak aż zrozumiałem, że tak naprawdę to ja wpływam na rzeczywistość dookoła mnie. To ode mnie zależy, czy coś zrobię, czy nie. Jeśli chcę coś w swoim życiu osiągnąć to nie mogę tylko reagować na wydarzenia. Muszę wyjść naprzeciw własnym oczekiwaniom.

– Rozmawiamy dwa miesiące po ukazaniu się singla „Siadaj”. Jak został przyjęty?

Szulc: Najbardziej zaskakujące było to, że napisało do mnie mnóstwo osób! Nie spodziewałem się tego. To bardzo miłe! Zdaje sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach ciężko zainteresować odbiorcę, więc tym bardziej jestem naprawdę zbudowany tak pozytywnym odbiorem tego co robię.

– Czy coś mocno zaskoczyło w tym jak ludzie przyjęli ciebie jako artystę?

Szulc: Tak. Zaskoczyło mnie to, że historia, która opowiadam ze swojej perspektywy tak mocno rezonuje w ludziach. Okazuje się, co bardzo mnie cieszy, że to w jaki sposób widzę świat jest po prostu ciekawe. Najbardziej bałem się tego, że nie zostanę zrozumiany.

– Czy w ogóle czujesz się artystą? Na ile realnie masz wpływ na to co grasz?

Szulc: Odpowiem przewrotnie. Nareszcie czuje się artystą! Całe swoje muzyczne życie chowałem się przed światem ze strachu przed oceną. Starałem się nie wychylać, nie chciałem być na świeczniku. Myślę, że musiałem dorosnąć do tego, żeby w siebie uwierzyć. Mam całkowity wpływ na to co gram i śpiewam. Singiel oraz debiutancki album tworzę razem z Basią Derlak i Tomkiem „Harrym” Waldowskim. Razem z Basią stworzyliśmy wspaniałe teksty – to ona nadała im taką formę jaką można usłyszeć. Harry stworzył niesamowite kompozycje. Nie pamiętam, ile razy kłóciliśmy się o to jak, co i gdzie ma brzmieć. To było bardzo rozwijające. 

– Czy będzie można poznać twoje sceniczne oblicze? Planujesz koncerty?

Szulc: Dopiero buduję swoją markę więc na koncerty przyjdzie jeszcze czas. Wojna wywołana przez Rosję na Ukrainie sprawiła, że nie mogę myśleć o niczym innym. Moja muzyka, single, album, koncerty… to wszystko może poczekać. Teraz trzeba pomagać. Dlatego zawiesiłem wszystkie przygotowania. Najwyżej premiera się przesunie.

– Kogo z muzycznego świata sam podziwiasz?

Szulc: Bardzo wielu artystów. Inspirują mnie przede wszystkim legendarni artyści. Nie tylko poprzez ich muzykę ale również dlatego bo na rynku muzycznym istnieli bądź istnieją przez dekady. Podziwiam Eltona Johna, Lionela Richiego, Reya Charlesa, Stinga… Mogę wymieniać w nieskończoność.

– Kupujesz płyty?

Szulc: Już nie. Jeśli jakaś wpadnie mi w ręce to jest to raczej płyta, która ma dla mnie wartość emocjonalną. Nie kupuję już płyt z racji tego, że wygodniejsze jest korzystanie z treści dostępnych na portalach streamingowych. Internet skutecznie zastąpił mi płyty fizyczne. Choć w domu mam jeszcze kolekcję płyt.

– Jakie jest Twoje najbardziej szalone marzenie artystyczne?

 Szulc: Napiszę kiedyś rock-operę. To będzie coś!

– Powodzenia!  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s