Wybrałem sobie swój elektroniczny język, bo najlepiej wyraża moją naturę – Hiroszyma [WYWIAD]

Debiutancki longplay Hiroszymy (czyli Grzegorza Szymy, muzyka i współtwórcy nieistniejącej już grupy Das Moon), który miał swoją premierę we wrześniu nakładem Requiem Records, przynosi w pełni nowoczesną odmianę muzyki syntezatorowej spod znaku minimal wave / synth. Już po pierwszych dźwiękach można go spokojnie zaliczyć do najlepszych dokonań tego gatunku wydanych w ostatnim czasie a im dalej w głąb płyty, tym lepiej. Na albumie znalazło się w sumie dziesięć kompozycji, w tym dwa bonusy. Biorąc pod uwagę walory brzmieniowe, jedno jest pewne – na jednym odsłuchu się nie skończy. O najnowszym wydawnictwie, inspiracjach i planach w rozmowie z M MAG opowiada sam Artysta.

M MAG: Producent, kompozytor, muzyk, DJ, tekściarz, wokalista, radiowiec, grafik, artysta – istny człowiek orkiestra. O czymś zapomniałam?

Hiroszyma: (Śmiech) Zgadza i zaraz biorę się za reżyserię swoich teledysków. Zupełnie na poważnie. Od zawsze interesowało mnie twórcze łącznie różnych dziedzin sztuki. Tutaj akurat muzyki i działań wizualnych, więc to nic nowego. Przez to, że stałem się artystą solowym, po prostu pozbyłem się balastu ciągłego konsultowania moich pomysłów z innymi. To bardzo ułatwia pracę, a i efekt jest bardziej spójny.

M MAG: Wiedziałam, że było coś jeszcze (śmiech). Od czego zaczął się cały twój Art?

Hiroszyma: Lata temu od moich studiów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych gdzie szlifowałem swoje zdolności graficzne i malarskie. W moim życiu zawsze ważna była muzyka ale całe lata byłem tylko odbiorcą. W głębi serca marzyłem, aby przejść na stronę twórczą i tak też się stało na początku tego wieku grając moje pierwsze sety DJ-skie oraz zakładając z grupą przyjaciół zespół RH+ (a joint of audiovisual performers) w którym łączyliśmy muzykę improwizowaną z działaniami plastycznymi, video artem i sztuką performance.

M MAG: „Inside Isolation” – minimal electro, synth, cold – choć dla mnie nie do końca wieje tu chłodem. Precyzja i minimalizm. Mrok ale nóżka tupie. Jak udaje ci się tak sprawnie łączyć ze sobą wszystkie te elementy?

Hiroszyma: Hmm… Pewno moje lata doświadczeń jako DJ i ciągle maniak muzyki. Tworzę bardzo intuicyjnie. Nie posiadam jakiegoś niebywałego warsztatu jako muzyk. Nadal wstyd przyznać, ale nie znam nut. Natomiast jestem totalnie osłuchany i jest to wiedza bezcenna. Czerpię od Mistrzów i to jest mój niekończący się uniwersytet – jazz, muzyka klasyczna, muzyka pop, wszelkie odmiany awangardy – ja się tym interesuję i czerpię z tego, ale wybrałem sobie swój elektroniczny język, bo najlepiej wyraża moją naturę.

M MAG: Niejednokrotnie miałam przyjemność uczestniczyć w procesach twórczych Das Moon, dlatego mam „jako takie” pojęcie o tym, jak wygląda twój „twórczy warsztat”. Wiem też, że sam tworzysz wiele sampli, które można usłyszeć w utworach. Cofając się do procesów twórczych DM instrumentów spokojnie mogła dostarczać ci Castorama (śmiech). Na „Inside Isolation” również dosłuchałam się kilku ciekawych brzmień, choćby w utworze „A Cure”, czy „4 a.M.”. Zdradź nam z jakich najbardziej nietypowych muzycznie „instrumentów” korzystałeś tym razem.

Hiroszyma: W dzieciństwie uwielbiałem słuchowiska. Potem jak nastolatek zasłuchiwałem się w płytach koncepcyjnych jak np The Wall – Pink Floyd. Zamykałem oczy podczas słuchania i byłem w swoim świecie. Wspólnym elementem które mnie fascynował było używanie niemuzycznych dźwięków do tworzenia słuchowiska lub muzyki. Rozbudzało to moją wyobraźnię, i powodowało, że wszystko było jak by w 3D. Wielu artystów w latach 80-tych zaczęło używać metody samplingu. Zaraziłem się tym i do dnia dzisiejszego lubię w tkankę muzyki wpleść coś zaskakującego. Ostatnio były to oddechy pewnej dziewczyny dochodzącej do… Zapraszam do odsłuchu utworu 4 AM z płyty „Inside Isolation”.

M MAG: Jaka jest twoja twórcza hierarchia, od czego wychodzisz – zalążek aranżacji, melodia, tekst? Jest jakaś reguła?

Hiroszyma: Hmm… Dobre pytanie. Chyba od ogólnej wizji atmosfery utworu. To jest dla mnie podstawa. Muszę wiedzieć co chcę przekazać. Dopiero potem pojawia się pierwsze dominujące brzmienie lub rytm. Słowa są na końcu. To też chyba wynika z tego, że zawsze dla mnie w MUZYCE (jako dla odbiorcy) ważniejsza była muzyka niż tekst. Tekst jest ważny, ale jednak dopełnia wrażenie. Czym były by teksty Iana Curtisa z Joy Division pozbawione muzyki? Kolejnym lamentem młodego poety. „Duszna” muzyka wyprodukowana przez Martina Hannetta dla Joy Division jest tu podstawą genialności ich albumów. Inaczej ma się rzecz np z twórczością Wojciecha Młynarskiego gdzie tekst jest tak przytłaczająco ważny, że muzyka jest tylko przygrywką – tłem.

M MAG: Pytanie banalne ale i tak je zadam. Co inspiruje Hiroszymę?

Hiroszyma: Banalnie odpowiem, ale nic na to nie poradzę: ŻYCIE. To co się dzieje dookoła mnie i w moim wnętrzu. Na tym się „znam”  🙂 To jest mój głos – dialog z innymi twórcami. Włączam się do dyskusji i staram się mówić o TU i TERAZ swoim językim. Odpowiadając mniej ogólnikowo to oczywiście inspiracją do powstania płyty „Inside Isolation” była pandemia i jej skutki – to też banalne, ale co poradzę. Zdominowała ona zarówno świat za oknem jak i moje życie wewnętrzne. Za ileś lat będzie śladem, wspomnieniem tamtych dni… taką mam nadzieję. Forma pamiętnika?

M MAG: W nagraniach towarzyszą ci wokalnie i tekstowo: twoja żona Kasia Hołod-Szyma („New Horizon”, „Helmut Newton”), Pełnia („Pas Life Double Recall) oraz Erna Frelli („Back Again”). Opowiedz o tych współpracach.

Hiroszyma: Tak, moja Kasia zawsze marzyła o debiucie w świecie muzyki. Napisała na płytę jeden tekst oraz głosowo wsparła mnie w dwóch wymienionych kawałkach. Ma lekkie pióro. Tekst  do „A Cure” idealnie w punkt! W pełni się z nim utożsamiam i ogromne dzięki za wsparcie w całym procesie powstawania tej płyty.

Są też goście w postaci dwóch młodych uzdolnionych twórców. Erna Frelli – pod tym pseudonimem kryje się moja młodsza córka Weronika Szyma – kończy w tym roku studia w łódzkiej filmówce, ale z muzyką jest związana od lat zarówno jako DJka jak i wokalistka nieistniejącego już zespołu Didi. Ma dziewczyna kawał głosu i charakterystyczną barwę. Marzyłem, aby zaśpiewała na mojej płycie.

No i rodzynek męski… Pełnia – pod tą nazwą kryje się Krzysiek Buffi. Młody warszawski artysta – fan oldschoolowych lat 80-tych idealnie wpasował się w kawałek „Past Life Double Recall”.

Obojgu bardzo dziękuję, że zgodzili się poświęcić swój czas i wesprzeć mnie swoją twórczą energią.

Warto abym także wspomniał o tak zwanej „wisience na torcie” przy nagrywaniu płyty: Mastering materiału dokonał Janek Łukomski – do niedawna muzyk związany z zespołem Decadent Fun Club. Obecnie działa solo pod pseudonimem John d’Arc. Janku dziękuję!

Płyty oczywiście nie było by też bez Wydawcy 🙂 REQUIEM RECORDS / Łukasz Pawlak – Dzięki bardzo!

M MAG: Na uwagę zasługuje również szata graficzna „Inside Isolation” twojego autorstwa, w której swój wkład ma również twoja córka Weronika. To była od początku ta jedna jedyna okładka, czy w twórczym szale powstał zapas na kilka kolejnych albumów? (śmiech)

Hiroszyma: Tu od początku była jasna wizja okładki. Zaprojektowałem ją w duchu Pieta Mondriana którego prace zawsze były synonimem nowoczesności. Krata na zewnątrz i w środku jest przenośnią zamknięcia. Na zewnątrz dominuje czerń, a we wnętrzu jasność – To też klucz do odbioru tej płyty… Jest mroczna, ale nie na tyle aby nie odczytywać w niej nadal tlącej się radości, może nawet hedonizmu. Co do wkładu w okładkę Weroniki to odpowiada za pierwszą sesję fotograficzną i jej efekt wylądował z tyłu okładki.

M MAG: Reasumując możemy pokusić się o stwierdzenie, że „Inside Isolation”, to „dziecko pandemii”?

Hiroszyma: Tak jak wspomniałem taki był czas. Wielu artystów zainspirował. Mnie także. Można wymyślać „sztuczne” tematy, ale pandemia była na tyle mroczną nowością, że nie można było tego zbagatelizować. Przewrotnie można powiedzieć bez niej ta płyta i w takim kształcie by nie powstała.

M MAG: Kolejne „dzieci” w drodze? Pytam o te muzyczne (śmiech).

Hiroszyma: Póki co chciałabym się skupić na dwóch / trzech realizacjach teledysków do płyty „Inside Isolation”, aby w szybko zmieniającym się świecie przedłużyć trochę życie płyty (śmiech) ale zaraz potem biorę się za nowe dźwięki…

M MAG: Mimo, że stylistycznie album jest w pewnym stopniu zbliżony do wydawnictw DM śmiem twierdzić, że stworzyłeś coś zupełnie „swojego” a ten mix gatunków jest z Tobą w 300% kompatybilny. To ewidentnie ten kierunek, czy może zamierzasz zbaczać czasem z kursu i eksperymentować też w innych klimatach?

Hiroszyma: Dziękuję. Cieszę się bardzo, że ta moja spójność jest odczuwalna. Co do kierunku na przyszłość, póki co nie mam w planach spektakularnych zmian typu: nagram płytę bluesową 100% akustyczną co nie znaczy też, że nie mam zamiaru odbiorców zaskakiwać swoimi nowymi pomysłami zarówno muzycznie, jak i wizualnie.

M MAG: Masz talent, nie wahasz się go używać i wiesz gdzie leży granica pomiędzy smakiem a przesadą. „Inside Isolation” jest smaczne w swojej surowości i mimo mroku błyszczy, choć próżno szukać świetlnych girland i straszących zwierzątka w nowy rok fajerwerków. Dla mnie bomba. Houston! Mamy problem – trafił nam się geniusz (śmiech). Gratuluję genialnego wydawnictwa.

Hiroszyma: Uuuuu la la… a to mi posłodziłaś (śmiech). Ale spokojnie! Traktuję to jako słowa zachęty do kolejnych wysiłków i fajnie. Zawsze lepiej na mnie działała nawet lekko na wyrost pochwała, której staram się potem sprostać niż ostra krytyka.

M MAG: Nie mam w zwyczaju słodzić – cukru unikam, szkodzi na ząbki (śmiech). Jakieś koncerty promujące „Inside Isolation” jawią się na horyzoncie?

Hiroszyma: Tak, to w końcu sól weryfikacji na linii artysta – odbiorca. Już 4 lutego zapraszam do Oławy gdzie zagram u boku zespołu Hedone i Jauntix. Pandemia niestety nadal komplikuje swobodne działania, ale mam nadzieję ruszyć wiosną w Polskę z materiałem z płyty.

M MAG: Czego – nie koniecznie muzycznie – możemy ci życzyć w nowym roku?

Hiroszyma: ZDROWIA i trochę sprzyjających wiatrów. Resztę ogarnę (śmiech).

M MAG: W takim razie życzę ci tego z całego serca. Dzięki za rozmowę.

Hiroszyma: Dziękuję bardzo.

Rozmowę przeprowadziła Beata Ejzenhart - redaktor naczelna M MAG.

Kup „Inside Isolation”

M MAG POLECA:

Seceret Life

Empty Soul

What Happened In Xanadu?

SOCIAL MEDIA

Hiroszyma / Facebook

Hiroszyma / Instagram

Hiroszyma / Youtube

Hiroszyma / Spotify

Inside Isolation [STREAMING PARTY]

One Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s