Odkryj „Planetę” Tomasza Biernackiego – mariaż muzyki pop z jazzowymi akordami

Tomasz Biernacki i jego autorski debiut w muzyce poetyckiej.

Tomasz Biernacki to kompozytor, pisarz muzyczny i krytyk, który od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na scenie muzycznej. Właśnie ukazał się jego autorski utwór „Planeta”, który jest zwiastunem albumu „Miraże”.

„Planeta”

Utwór „Planeta” zrealizowany został w przeważającej mierze elektronicznie. To świadome „mrugnięcie okiem” do futurystycznych wizji Stanisława Lema i refleksja nad technologią, która, paradoksalnie, służy tylko jednemu: tęsknocie. „Nieważne, po jak zaawansowaną fizykę i technologię w przyszłości mielibyśmy sięgać. To wszystko i tak będzie prawdopodobnie służyć tylko jednemu celowi: zapewnienia człowiekowi złudnego poczucia szczęścia przez stwarzanie iluzji panowania nad czasem i przemijaniem” – mówi Biernacki. Do nagrania kompozytor zaprosił aktora, wokalistę i choreografa Dominika Bobryka, zależało mu bowiem na dystansie i teatralności interpretacji. „Śpiewanie samemu byłoby bardziej dosłowne. Aktor daje bezpieczny dystans. Prosiłem Dominika, żeby zbudował jedną postać dla wszystkich piosenek na płycie”.

„Wzrusza mnie wizja, że na końcu w tym całym postępie technologicznym i tak liczą się tylko te same, odwieczne ludzkie emocje – choćby pragnienie, ciekawość czy tęsknota za czymś co jest nam niedostępne”.

Do utworu powstał niezwykle sugestywny teledysk w reżyserii Piotra Szczepanika i Izabeli Fręchowicz. Obraz jest nawiązaniem do ogromnego poczucia samotności jednostki wobec planety. Przybysz z innego wymiaru próbuje zrozumieć otaczający go świat, poznaje jego detale i finalnie czuje z nim wielką więź, chociaż do końca nie wiemy, czy jest to złuda czy prawda.

Utwór zapowiada album „Miraże”, który ukaże się wiosną tego roku. Choć artysta sam określa „Planetę” jako najbardziej „popowy” utwór na płycie, podkreśla, że to raczej gra z konwencją niż klasyczny pop. Jak określił to producent albumu, Grzegorz Stasiuk, ta muzyka to „pop z jazzowymi akordami” – określenie, które Biernacki przyjmuje z satysfakcją.

Jako kompozytor Tomasz Biernacki kształcił się klasycznym akademickim trybem u wybitnych twórców w

Warszawie i Krakowie. To doświadczenie głęboko zakorzeniło go w tradycji muzyki współczesnej i akademickiej, ale, jak sam przyznaje, z czasem przestało mu to wystarczać. „Na samym początku chodziło mi o wywoływanie emocji, o wiarę, że muzyka jest językiem uniwersalnym i że jej istotą jest instynktowne, głębokie przeżywanie. I także o moją wiarę, że potrafię to wszystko wykreować. Liczy się także satysfakcja z bycia słuchanym i rozumianym” – mówi Biernacki.

Po latach funkcjonowania w środowisku muzyki współczesnej i krytyki artystycznej postanowił wrócić do źródeł własnych fascynacji. Ukierunkował go zachwyt kunsztem scenicznym Ewy Demarczyk, Kaliny Jędrusik, a także fascynacja francuską piosenką – od Michela Legranda, Georgesa Brassensa po Michela Bergera i współczesnych kontynuatorów tego nurtu. Bliska jest mu również tradycja polskiej piosenki poetyckiej na czele z Jerzym Wasowskim, Zygmuntem Koniecznym czy Grzegorzem Turnauem. To właśnie z tych inspiracji zrodził się zwrot ku autorskiej piosence scenicznej – formie, w której muzyka i słowo stapiają się w jedną, intensywną narrację.

​​https://www.facebook.com/share/1FRFUbw4sb/?mibextid=wwXIfr

https://www.youtube.com/channel/UCzFbbh0ukybcZWVJBlHTLXQ/

https://www.instagram.com/tomasz.biernacki.muzyka?igsh=MThnYWFybDhmMnRjNQ==

Dodaj komentarz