Mam wrażenie, że to był jego rok, Jacko Brango pojawiał się właściwie wszędzie i coraz częściej budził zainteresowanie nie tylko słuchaczy, ale też innych artystów. Jego nazwisko regularnie przewijało się w muzycznych rozmowach, więc postanowiłam zagłębić się w temat. Z ciekawością i dużym zainteresowaniem przesłuchałam album „Za dużo gitar”, który okazał się czymś znacznie więcej niż tylko kolejną gitarową płytą.
24 września 2025 roku premierę miał debiutancki solowy album Szymona Paduszyńskiego. Płyta składa się z 13 utworów, a wśród zaproszonych gości znaleźli się: Neony, Krzysztof Zalewski, Jamal, Natalia Szroeder oraz Radek Baranowski. Album wyróżnia się dużą różnorodnością kompozycyjną, obok gitarowych i rockowych numerów pojawiają się tu również bardziej popowe i melodyjne utwory.
Czuć tu wyraźny, niemal młodzieńczy bunt, potrzebę rewolucji, kwestionowania zasad i symbolicznego rozwalania systemu. Gitarowe szaleństwo zderza się z balladami i momentami wyciszenia, w których pojawia się refleksja i emocjonalna szczerość. Rock, alternatywa i pop przenikają się tu naturalnie. Całość brzmi surowo i organicznie, a przy tym ma w sobie dużo energii i autentyczności, która sprawia, że te piosenki żyją i oddychają.
Teksty na albumie balansują między bezpretensjonalną autoironią, osobistą narracją i emocjonalną szczerością. Jacko Brango nie próbuje być filozoficzny ani enigmatyczny, stawia na prostotę i bezpośredniość, dzięki czemu te piosenki brzmią prawdziwie i wiarygodnie. Dużo tu opowieści o relacjach, codziennych napięciach i miejscu artysty w świecie muzyki, który łatwo komentować z dystansu. Ta uparta szczerość i brak potrzeby udawania czegokolwiek sprawiają, że teksty trafiają w punkt i zostają w głowie na dłużej.
Podsumowując, czy na albumie Szymona Paduszyńskiego jest rzeczywiście za dużo gitar? Mam wrażenie, że fani rockowego grania mogą wręcz odczuć niedosyt wyrazistych, gitarowych riffów. Z ciekawością będę obserwować dalszy rozwój twórczości Jacko Brango i z niecierpliwością czekam na kolejne piosenki przepełnione buntem i energią.
Utwory które szczególnie przypadły mi do gustu:
„Inaczej nie umiem” – otwierający album numer, refren cofa do czasów Męskiego Grania w 2016 roku, jest męsko, żywiołowo, surowo i gorąco. To jest to!
„Pod powierzchnią” – wpada w głowę od pierwszego odsłuchu i nie chce z niej wyjść.
„Odpadną nam usta” – oszczędny, specyficzny, ale bardzo pociągający numer, który działa bardziej nastrojem niż formą.
„Jak naprawić głowę” – przejmujący, szczery i poruszający utwór.
„Rozumy” – solidny i energiczny, dobry numer.
„Tato” – wzruszający, bardzo osobisty i piękny.
Ocena: 7/10
Za dużo gitar to bardzo zróżnicowana kompozycyjnie płyta.

Album jest dostępny we wszystkich serwisach cyfrowych: https://nextmusic.ffm.to/jackobrangozaduzogitar
Album w wersji CD: https://kulturalnysklep.pl/product-pol-100684-Za-duzo-gitar-CD-Jacko-Brango.html
Obserwuj mnie na Instagramie, aby nie przegapić najciekawszych nowinek ze świata muzyki: https://www.instagram.com/yellowsnare/